MITY NT. UWAŻNOŚCI

Uważność jest dziś tematem szeroko omawianym, ale wciąż istnieje wiele nieporozumień dotyczących jej istoty i powodów praktykowania.

MIT 1. UWAŻNOŚĆ TO BUDDYZM W PRZEBRANIU

Uważność jest wrodzoną i uniwersalną ludzką cechą, niezależną od jakiejkolwiek konkretnej grupy, religii ani systemu wierzeń. Podobnie jak każda umiejętność, uważność może być rozwijana poprzez systematyczne praktyki i dyscyplinę, podobnie jak skrzypek doskonali się poprzez regularne ćwiczenia czy jak ktoś inny wzmacnia swoje ciało poprzez trening siłowy. Chociaż praktycy buddyjscy przeprowadzili dogłębne badania nad uważnością, a różne tradycje buddyjskie oferują cenne spostrzeżenia, ważne by zauważyć, że uważność nie jest wyłączną własnością buddyzmu, podobnie jak makaron nie jest zarezerwowany tylko dla Włochów, ani demokracja nie należy wyłącznie do Greków.

Interesujące są dwie główne kwestie dotyczące związku między uważnością a buddyzmem. Z jednej strony, niektórzy buddyści obawiają się, że jeśli uważność zostanie odłączona od swoich korzeni, straci autentyczność. Z drugiej strony, inna grupa obawia się, że gdy uważność wprowadza się do miejsc takich jak szpitale czy szkoły, niesie to ze sobą ukryte elementy buddyjskie, a te mogą nieoczekiwanie wpłynąć na uczestników zajęć mindfulness czyli uważności. Obie perspektywy opierają się na założeniu, że uważność i buddyzm są nierozłączne. Chociaż uważność jest kluczowym elementem buddyzmu, trzeba nam wiedzieć, że Budda nie twierdził, że to on stworzył uważność, podobnie jak Newton nie przypisał sobie  grawitacji.

Wyjęcie uważności z kontekstu buddyzmu jest fundamentalnym błędem. Zwolennicy tego poglądu twierdzą, że uważność może być nieskuteczna, a wręcz wywoływać szkodliwe skutki, jeśli pozbawiona będzie elementów, które uważają oni za niezbędne w praktyce medytacyjnej: etyczne postępowanie i mądrość. Jednakże koncepcje działania etycznego i klarownego postrzegania nie były wynalazkami Buddy, a współczujący Budda nie uważał ich za ekskluzywne dla jakiekolwiek konkretnego systemu. Jest zatem niesprawiedliwym ograniczać korzyści płynące z praktyk medytacyjnych ludziom, którzy nie identyfikują się jako buddyści oraz zakładać, że nie są oni zdolni do odkrywania swojej wzajemnej zależności z innymi oraz rozwijania etycznego postępowania i mądrości w sobie i społecznościach, których są częścią.

Przez większość swojej historii termin „uważność” nie był powszechnie używany. Brak jego szerokiego użycia sprawił, że koncepcja stała się podatna na adaptację, gdy tłumacz T.W. Rhys Davids zdecydował się użyć go jako tłumaczenia palijskiego słowa „sati”, kluczowego elementu praktyki medytacyjnej w buddyzmie. Niektórzy interpretatorzy postrzegają tę decyzję jako istotną w kontekście ustanowienia autentycznego znaczenia uważności. Jednakże pogląd, że słowa posiadają wrodzone czy jednoznaczne „prawdziwe” znaczenie, jest błędny. Język ewoluuje, dostosowuje się i nabiera nowych znaczeń z upływem czasu i w różnych kontekstach. Zajmowanie się semantyką jest trudne nawet w przypadku konkretnych terminów, a próba opisu elementów umysłu jedynie pogłębia tę złożoność. Często słowa nie są w stanie precyzyjnie uchwycić tych koncepcji.

Dzisiaj uważność ewoluowała poza bycie jedynie angielskim tłumaczeniem „sati”. Obecnie obejmuje szersze znaczenie, opisując różne cechy i zalety wynikające z medytacji, takie jak współczucie. Buddyzm reprezentuje tradycję z bogatym dziedzictwem praktyk medytacyjnych i cennymi spostrzeżeniami, którymi dzieli się z całym światem. Niemniej jednak uważność, zarówno jako naturalna zdolność człowieka, jak i praktyka, jest dostępna dla wszystkich i nie jest ograniczona do jakiegokolwiek konkretnego źródła.

MIT 2. EFEKTY MEDYTACJI SĄ NUDNE I MDŁE

Często myli się praktykę medytacji z zakładanymi rezultatami. Ponieważ medytacja polega na zwolnieniu tempa (ograniczeniu ruchów i zmniejszeniu tempa myśli), łatwo jest błędnie sądzić, że wszyscy medytujący powinni wiecznie poruszać się powoli we wszystkich aspektach swojego życia. To nieporozumienie sugeruje, że medytujący muszą realizować zadania w leniwym tempie. Wydaje się, że nie mogą być szybkimi profesjonalistami typu szefowie kuchni ani sprinterzy, lecz powinni podchodzić do wszystkiego metodycznie, skupiając się na jednej myśli czy zadaniu na raz. Ta koncepcja implikuje także, że zawody wymagające szybkiej reakcji, takie jak kontroler ruchu lotniczego, nie mogłyby w żaden sposób włączyć praktyk medytacyjnych.

Zgodnie z tą fantastyczną wiarą, człowiek praktykująca medytację, uważność jest postrzegany jako nudny, nieciekawy, nadmiernie zadowolony i oderwany od rzeczywistości. Całkowicie pochłonięty swoimi myślami i samooceną, wydaje się być niezainteresowany sprawami świata materialnego. Jest postrzegany nie tylko jako spokojny, ale także bierny, pozbawiony dostępu do gniewu, pragnienia, sarkazmu czy humoru. Zawsze wyrażający niezachwianą szczerość.

Mimo że jest to stary stereotyp, jak wszystkie stereotypy, ten jest trwały i szkodliwy. 

Zdrowa mentalność przyjmuje różnorodność i wykorzystuje wszystkie swoje wspaniałe cechy w pełni. Każdy sugerujący, że medytacja uważności polega na kontrolowaniu lub tłumieniu myśli, co prowadzi do niedoskonałości w osiągnięciach realnego świata, nie zrozumiał sedna. Istotą zwalniania tempa podczas medytacji jest obserwowanie działania własnego umysłu. Jesteśmy świadomi wielu typów umysłów (introwertycznych, ekstrawertycznych, dynamicznych, refleksyjnych…) oraz szerokiego zakresu emocji w każdym indywidualnym umyśle (od smutku do radości i wszystkiego, co pomiędzy, włączając w to złożone kombinacje emocji, które łamią klasyfikację). 

Wzorowa organizacja skupiająca się na medytacji to właśnie taki ośrodek poświęcony zgłębianiu tego tematu. Center for Healthy Minds na Uniwersytecie Wisconsin-Madison, założony przez neurobiologa i specjalistę od emocji, Richie’ego Davidsona, używa tego terminu, aby opisać dociekliwe umysły, które w pełni korzystają z różnorodnego wachlarza zdolności i niuansów. Medytacja służy jako metoda wspierająca tę wrodzoną zdolność psychiczną. Zamiast nas ciosać do jednolitości, praktyki uważności umożliwiają nam bardziej autentyczne wyrażanie naszego prawdziwego ja, przyjmując nasze kolorowe i charakterystyczne cechy w pełnej okazałości.

MIT 3. UWAŻNOŚĆ JAKO NARZĘDZIE NAPRAWY

Co się ze mną dzieje? Dlaczego mam z tym trudności? Tak bardzo mi nie idzie. Jestem po prostu fatalny w medytowaniu czy praktyce uważności. Ogólnie nie radzę sobie z tym. Mój umysł to kompletnym chaos! Może się wydawać, że wszyscy inni radzą sobie lepiej. Każdy człowiek, który podjął się medytacji, lub jakichkolwiek nowych przedsięwzięć—jak nauka gry na gitarze, założenie rodziny czy próba jazdy na snowboardzie—doświadczył tego rodzaju wątpliwości. Te myśli często krążą w naszych umysłach, prowadząc do spiralnego spadku, który kończy się stwierdzeniem: „Nie potrafię tego zrobić. Nie mam umiejętności. Poddaję się”.

To szczególna tendencja, którą posiadamy jako ludzie. Skłonni jesteśmy krytykować samych siebie. Często mówimy: „problem z tobą/mną polega na tym/tamtym…” I w popularnej literaturze medytacyjnej można znaleźć wiele przymiotników, aby uzupełnić to zdanie: zbytnio się rozpraszam, zbyt szybki dążę do efektów, jestem zbyt negatywny, i tak dalej. Każdy z tych opisów kształtuje nasze oczekiwania co do tego, czym powinna być medytacja i uważność. Wierzymy, że naprawimy te problemy! Nasze umysły będą całkowicie klarowne, pozbawione rozproszeń, kiedy osiągniemy specjalny stan, w którym każdy moment ma znaczenie. Stanie się tak… Czekajcie na to.  Jednak rzeczywistość nie wygląda w ten sposób.

Medytacja nie polega na osiągnięciu ustalonego celu. Chodzi o eksplorację. Mamy okazję zgłębiać zawiłości naszego umysłu: nasze fizyczne doznania (jak odczucie powietrza na skórze czy wyczuwalny intensywny zapach w pomieszczeniu), emocje (od miłości i nienawiści po pragnienie i wstręt) oraz myśli (takie jak wyobrażenie sobie słonia grającego na trąbce).

Praktyka uważności—rozwijanie ciekawości wobec procesów umysłowych—przynosi poczucie wyzwolenia: zaczynamy uświadamiać sobie, że działanie naszego umysłu nie jest tak tajemnicze, jak nam się wydaje, a to pozwala nam lepiej radzić sobie z naszymi doznaniami, myślami i emocjami. Dialog wewnętrzny staje się mniej uciążliwy. Zalety medytacji wynikają z postrzegania umysłu jako bardziej sterowalnego. Możemy kierować swoim umysłem, jednocześnie potrafiąc się od niego odłączyć. Chodzi o swobodny przepływ, nie o ograniczanie siebie. Twój umysł naturalnie posiada zdolność do uważności, świadomości, życzliwości i współczucia. Nie ma potrzeby fundamentalnej naprawy.

Oczywiście, zdarzają się momenty, kiedy potykamy się, gubimy drogę i znajdujemy się w chaosie, czasem dość często. To, czego początkowo potrzebujemy, to poczucie stabilności. Poprzez łagodną praktykę systematycznego wracania do prostego nawyku, skupiania się na punkcie centralnym dla naszych myśli, takim jak nasze oddychanie, stopniowo rozwijamy poczucie równowagi, które daje przejrzystość w naszych procesach umysłowych i zwiększa naszą zdolność do podejmowania lepszych decyzji. Idea wracania do oddechu nie polega na uznawaniu samego myślenia za problematyczne. Podobnie jak gdy uczysz się gotować, możesz przypadkowo coś przypalić, podkręcając zbyt mocno ogień. To nie oznacza, że nie potrafisz gotować; po prostu wskazuje na konieczność dostosowania temperatury.

MIT 4: UWAŻNOŚĆ JAKO KOLEJNY MODNY TREND

Media oraz branża reklamowa mają tendencję do eksploatowania najmodniejszych koncepcji. Wystarczy wspomnieć terminy jak naturalny, ekologiczny, holistyczny. Obecnie na pierwszym planie jest uważność: uważne jedzenie, uważna opieka nad zwierzętami domowymi, oraz uważne warianty wszystkiego. mamy nawet czasopismo „Mindful”. Gdy pojęcie staje się nadmiernie popularne i nadużywane, traci swoje przyciągające brzmienie, ale sam fakt, że termin „ekologiczny” był nadmiernie używany, nie umniejsza wartości autentycznych produktów organicznych. Podobnie jest z uważnością. Ponieważ zdaje się, że wszyscy posiadają pewną wiedzę na ten temat, pojawiają się naturalnie błędne wyobrażenia, co potencjalnie skłania jednostki i firmy do wykorzystania tego dla szybkiego zysku.

Jednak zawsze będą istnieć podróbki, imitacje i nieskuteczne produkty. Autorzy artykułów dla takich magazynów jak The New Yorker, The Economist i The Guardian twierdzą, że uważność stała się dochodowym przemysłem. 

Nauczanie uważności wymaga czasu i wysiłku, aby je opanować. To zarówno powołanie, jak i zawód, i tak jak w innych powołaniach, takich jak profesor na uczelni lub duchowny, nie ma wstydu w otrzymywaniu za swoje działania wynagrodzenia, jeśli są etyczne i służą dobru społeczności.

Ryzyko nadmiernej komercjalizacji medytacji i uważnościjest rzeczywiste. Problemem nie jest pieniądz sam w sobie. W końcu każdy, kto zaczął medytować, został do niej wprowadzony przez kogoś innego. Jednak prawdziwym zmartwieniem jest nadmierna promocja. Gdy medytacja jest przedstawiana jako panaceum na wszystko, nadmiernie optymistycznym językiem sugerującym, że zaledwie kilka minut prostej medytacji całkowicie Cię przekształci, wtedy staje się zbyt piękne, by było prawdziwe.

Trening umysłu to ważne przedsięwzięcie. Nasze umysły są niesamowicie potężne i niezwykłe, ale mogą również stanowić wyzwanie. Posiadamy zdolność do rozwoju lub dziedziczenia problemów z zakresu zdrowia psychicznego, żywiąc głębokie lęki oraz doświadczając zarówno radości, jak i smutków, które niesie ze sobą życie i świat. Prawdziwa uważność wymaga od nas uznania pełnej prawdy życia, obejmującej wszystkie jego przeszkody i trudności, z dobrodziejstwem inwentarza.

Aby przejść tę podróż, potrzebujemy doświadczonych przewodników, którzy są zaangażowani w ciągłe odkrywanie i naukę, stale rozwijając się razem z tymi, których uczą. W miarę rosnącego zainteresowania uważnością ze względu na jej namacalne korzyści, pojawią się nieautentyczne i nieszczere wersje tejże. Ponieważ oferują one jedynie powierzchowne korzyści, które nie satysfakcjonują, ludzie będą kontynuować poszukiwania i ostatecznie odkryją prawdziwą uważność. Ten rozwój w kierunku autentycznej uważności przyniesie korzyści wszystkim zaangażowanym.